Dlaczego produkty Apple są najlepsze?

Dodane przez | 2 czerwca 2011 o godzinie 12:45 | 1 komentarz | Małpy piszą | Tagi:

Na starcie zaznaczę, że pozwoliłam sobie na nieco przewrotny tytuł. Wbrew pozorom wpis nie będzie traktował o przewadze produktów z jabłuszkiem nad innymi. Od jakiegoś czasu mam po prostu ochotę na tekst o tym, jak ten sprzęt jest postrzegany w naszym kraju i dlaczego budzi tak skrajne emocje.  Zważywszy na fakt, iż hasło Apple potrafi niektórych przyprawić o zawrót głowy i mdłości – zapnijcie pasy :).

Apple – 7 grzechów głównych

Przyznaję, jestem posiadaczem MacBooka Pro i iPoda. Nie mam jednak zamiaru piać peanów na temat tego sprzętu czy poczynań samego Steve’a Jobsa. Pozwolę sobie jednak, na podstawie doświadczeń z użytkowania posiadanego sprzętu, rozpatrzyć (z mojego punktu widzenia) 7 grzechów głównych przypisywanych w Polsce produktom marki na „A”.

Buszując po Internecie i słuchając tego, co w świecie rzeczywistym mówi się o produktach ze stajni Apple, zebrałam sobie listę tego, co najbardziej „boli” zaciekłych przeciwników nagryzionych jabłek. I tak:

  1. 1. Produkty Apple są zdecydowanie za drogie.
  2. 2. Posiadanie czegoś od Apple służy tylko do tzw. lansu.
  3. 3. 50% jego ceny to czysty marketing.
  4. 4. Nie ma na niego oprogramowania.
  5. 5. Produktów Apple broni grupa „fanbojów” – gotowych walczyć do ostatniej kropli krwi.
  6. 6. Przesiadka na produkty z OS X będzie bolesna.
  7. 7. Na OS Xa nie ma gier!

Mam wrażenie, że niektórzy dorzucili by do tej listy, że jest za bardzo ‚apple’, ale pozwolę sobie ten punkt pominąć ;-).

1. Produkty apple są zdecydowanie za drogie.
Moim zdaniem, takie stwierdzenie jest związane z dwoma aspektami: wysoką (polską) marżą oraz brakiem słabszych konfiguracji. Duży wpływ na kształtowanie się ceny w Polsce ma fakt, iż ów sprzęt sprzedaje u nas pośrednik. Rynek nie jest duży, wobec czego (prawdopodobnie) obawia się obniżyć marżę i tutaj koło się zamyka. Zgadzam się, w Polsce MacBooki są zdecydowanie za drogie. Porównując ceny zza oceanu, różnice  jednak nie porażają.

2. Posiadanie czegoś od Apple służy tylko do tzw. lansu.
Jeżeli wykreślimy z powyższego zdania tylko, mogę się z tym zarzutem zgodzić. Na pewno część posiadaczy produktów maści wszelakiej tej marki, wybrało ją ze względu na uprawienie tzw. lansu. Cóż, podobnie dzieje się z „markowymi” dodatkami czy ciuchami z odpowiednią metką… jednak nikt z tego powodu krucjat nie urządza :). Dla mnie, szczerze powiedziawszy, jest to zupełnie bez znaczenia. Jeżeli na kimś taki „lans” robi wrażenie, to jest to raczej jego problem. Pomijam w tym zupełnie osobę „lansującą” się, bo to jest już śmieszne same w sobie i nie wymaga komentarza.

Jednak nie chciałabym być kojarzona z osobą, która kupuje konkretne rzeczy ze względu na ich popularność. Przecież to sytuacje adekwatna do kojarzenia ludzi z byciem kibolem/dresem ze względu na fryzurę (a raczej jej brak). Naprawdę robi ten sprzęt aż takie wrażenie na ludziach?

3. 50% jego ceny takich produktów to czysty marketing.
Szczerze powiedziawszy nie mam bladego pojęcia, ile procent ceny sprzętu stanowi koszt wykonania + marża, a ile marketing.  Mało mnie to interesuje, z dwóch powodów:

  • jeżeli 50% ceny to faktycznie marketing, nadal nie zanosi się na obniżanie ceny przez cięcia budżetowe w marketingu,
  • konkurencyjny sprzęt musi przeznaczać podobny budżet na wydatki nie związane z produkcją, ponieważ sprzęty w podobnych konfiguracjach są zbliżone cenowo,

Podsumowując, nie sądzę żeby tak rozkładał się procent kosztów sprzętu, jednak zasadniczo nie ma to dla mnie znaczenia. I tak na marginesie: widzieliście kiedyś reklamę Apple w Polsce?

4. Nie ma na niego oprogramowania.
Pomimo, iż większość czasu spędzam raczej przed OS Xem, od czasu do czasu korzystam z Linuksa czy Windowsa. Nie zauważyłam braku programów na żadnej z platform. Faktem jest, że szukając (darmowego) oprogramowania do połączenia się z FTP znajdziemy tysiąc pozycji na Windowsa i 20 na OS X(*).  W moim przypadku było tak, iż każda z propozycji oprogramowania na OS Xa zaspokajała moje potrzeby, czego nie mogę powiedzieć o oprogramowaniu na Windowsa. W tym przypadku często musiałam przebrnąć przez kilka pozycji – by znaleźć tę właściwą. Na mnie ogrom oprogramowania nie robi wrażenia – ważne, że na platformie z której chcę korzystać, mam wszystko czego potrzebuję.

Warto zaznaczyć, że nie biorę pod uwagę wersji pirackich oprogramowania. Jak wygląda to w tym przypadku – nie mam pojęcia.

5. Produktów Apple broni grupa „fanbojów” – gotowych walczyć do ostatniej kropli krwi.
Uważam, iż w tym przypadku systemy z rodziny Windows to prawdziwy fenomen. System ten jest instalowany na (tak mi się przynajmniej wydaje) większości komputerów, a nigdy nie doczekał się grupy zaciekle broniących go fanów.  Być może z powodu tego uczucia niszy, zarówno patrząc na OS X jak i Linuksa – można znaleźć osoby, które próbują na siłę wciskać go innym. Z racji tego, że Linux jest jako tako darmowy – uwaga będzie się skupiała na bojownikach Apple. Nie uważam tego za zdrowe podejście – ale nie mam na takich fanatyków wpływu.

Dziwi mnie jednak, że bardzo często osoba wyrażająca subiektywne zadowolenie z OS X jest z góry nazywana „fanbojem”. Nigdy mi nie przeszło przez myśl wciskanie komuś moich upodobań.  Jednak za każdym razem, gdy przyjdzie mi powiedzieć „korzystam i jestem zadowolona” w kontekście jabłuszek, zawsze muszę się liczyć z przypięciem łatki bezkrytycznego, zaciekłego fana tych owoców. Zauważcie o ile częściej „atakowane” są osoby polecające Apple od osób polecających konkurencyjne rozwiązania.

6. Przesiadka na produkty z OS X będzie bolesna.
Tym, co bardzo sobie cenię w OS X jest  fakt, iż jest to platforma przyjazna użytkownikowi. Zwykle jeżeli czegoś szukam, znajduje się to tam, gdzie się tego spodziewam . Chcąc zmienić ikonę korzystam ze zwykłego cmd+c i cmd+v klikając w obrazek, zwykle instalacja/usunięcie  programu kończy się na wrzuceniu pliku do katalogu programów czy to do kosza. Dla mnie przesiadka na OS Xa wyszła zdecydowanie na plus.

7. Na OS Xa nie ma gier!
Zważywszy na fakt, iż gry są często bardzo ważne dla użytkowników komputerów, należy im się rozłączność z resztą oprogramowania. Dochodziły mnie słuchy, iż jakieś gry na OS Xa wychodzą. Jednak nawet nie próbowałabym tej ilości porównać do gier przeznaczonych na platformę Windows. Jeżeli mówimy o rynku gier na OS X jestem trochę ignorantem, gdyż od dawna szaleję na konsoli. Mogę zatem śmiało przyznać, że uogólniam stwierdzając, iż: Tak! Na OS X nie ma gier! Można na MacBooku zainstalować Windowsa, ale chyba nie o to chodzi, prawda? 🙂

(*) Nie są to zbyt konkretne dane, zdaję sobie sprawę :).

 

Skąd bierze się lwia część krytyki Jabłek?

Szczerze powiedziawszy: nie wiem. Nie pojmuję jak można tak żywo krytykować coś, z czego się w życiu nie korzystało. Rozumiem, że komuś nie podoba się wygląd czy nie odpowiada cena. Jednak często czytam/słyszę, że np. MacBook jest do… niczego (powiedzmy). Fascynuje mnie, skąd informacje czerpią osoby, które przy okazji twierdzą że nigdy z MacBooka nie korzystały. To tak jak powiedzieć, że „na Księżycu jest bez sensu”.

Przyczyn niechęci do owocowych produktów można doszukiwać się w cenie tego sprzętu w Polsce czy mocno ugruntowanej pozycji piractwa (nie mówię, że każdy to robi, ale statystyki mogą przerażać). Jednak wydaje mi się, że po prostu chętnie krytykujemy to, czego nie znamy. Brak w tym logiki, ale ja nie widzę innego powodu.

 

Czy produkty Apple są lesze od konkurencyjnych?

Nie. Jednak nie są też gorsze. Wszystko zależy od naszych potrzeb i upodobań. To by było na tyle w kwestii „co jest lepsze”.

 

fotka z flickr

O autorze:

Sandra

Na co dzień zajmuje się projektowaniem stron www, identyfikacją wizualną i kodowaniem. Charakteryzuje się wysoką impedancją względem poprawek. Chętnie wykorzystuje potencjał kofeiny i cukrów celem zwiększenia swoich mocy przerobowych.

Jeden komentarz

  1. Daniel Mikuła (8 rok temu)

    Na OS X są gry, z 80% nowych i popularych gier ma wersje na OS X, jak minecraft, sims 3, league of legends itd.

Komentarze

© 2011 Web Designer Magazine. All rights reserved.