Dlaczego nie warto kłamać?

Dodane przez | 5 maja 2011 o godzinie 19:55 | 2 komentarze | Okiem programisty, To skomplikowane! | Tagi: , ,

Zwykło się mówić, że kłamią Ci, którzy sprzedają. Czasami z pełną świadomością, czasami powtarzając otrzymane informacje, które jak się później okazuje, nie są zgodne z rzeczywistością.  Jednak, czy zdarzyło się Wam kiedyś, że potencjalny klient mijał się z prawdą? Czy kłamią tylko sprzedawcy, PMi i Freelancerzy? A może kłamią wszyscy z branży?

Kiedy Klienci kłamią?

Klienci kłamią  z różnych powodów. Zważywszy na fakt, iż obracam się w specyficznej branży zdążyłam już zauważyć, iż potencjalni klienci nie są z nami w pełni szczerzy, gdy:

  • Mają niewielki budżet lub wycena przekracza ich możliwości finansowe,
  • Chcą otrzymać więcej za mniej,
  • Nie chcą przyznać, że nie rozumieją jakiegoś aspektu prowadzenia zlecanego projektu…
  • … lub zasadniczo ich umiejętność korzystania z nowoczesnej technologii ogranicza się do sprawdzania poczty, dlatego trudności zaczynają się już w momencie usłyszenia pierwszych pojęć typu „przeglądarka” czy „zarządzanie treścią”.

Okazuje się, że dwa najczęstsze powody, dla których z ust klienta możemy usłyszeć kłamstwo to budżet i stan wiedzy.


Gdy budżet jest za mały…

Z moich obserwacji wynika, iż przeważnie słychać kłamstwa gdy w grę wchodzą pieniądze. Często klienci są przekonani, że przyznanie się do posiadania mniejszego budżetu niż przewidywała wycena po prostu nie wchodzi w grę, bo jest to pewnego rodzaju potwarz i wstyd.

Klient nie chce być wywoływany „do tablicy”
Z różnych powodów klienci ukrywają również stan swojej wiedzy. Mam wrażenie, że często ludzie boją się, iż przyznanie się do niewiedzy będzie skutkowało tym, że webdesigner ich oszuka. Czasami wynika to po prostu z tego, że „tak już mają” – muszą być ekspertami we wszystkich dziedzinach. Łącznie z tymi o których nie mają pojęcia :).


Dlaczego nie warto kłamać?

Patrząc na całą sprawę z perspektywy bycia klientem, kłamać się po prostu nie opłaca. Posłużę się prostym przykładem: klient wysyła do webdesignera prośbę o wycenę stworzenia rozbudowanego portalu. Na podstawie podesłanych informacji, webdesigner wysyła klientowi gotową wycenę. W momencie gdy okazuje się, iż przewidywany budżet jest niższy niż zaproponowana przez webdesignera kwota, klient proszony o odpowiedź w sprawie współpracy  odpowie…

Dziękuję za wycenę, jednak skorzystamy z usług innej firmy.
Zwykle jednak nie korzysta z żadnych usług. Ta sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby klient napisał, iż taka kwota znacznie przekracza jego budżet. Istnieje szansa, iż wspólnie udałoby się wypracować rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony. Być może webdesigner ostudziłby nieco zapał klienta, który w ferworze spisywania swoich potrzeb, dodał wiele kosztownych funkcjonalności, gdy w rzeczywistości nie są mu one zupełnie potrzebne.

Ale rozmawialiśmy o czymś zupełnie innym!
Bywa i tak. Klient, który nie do końca jest świadomy mechanizmów działania stron www, funkcjonowania sklepów internetowych czy konieczności dostarczenia materiałów dobrej jakości do drukarni – może czuć się oszukany. Zwłaszcza, gdy zamówił stronę www bez zaplecza w postaci CMS i nagle zapragnie nią samodzielnie zarządzać… Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć wyobrażenia klienta na temat charakteru naszej pracy. Gdyby na wstępie klient poinformował nas, iż „zarządzanie treścią” jest dla niego terminem obcym – moglibyśmy tego uniknąć.

 

Drogi Kliencie, nie bądź Pinokiem!

Kłamstwo nie popłaca. I to nie tylko dlatego, że w głębi nikt z nas nie lubi takich sytuacji. Często mówiąc prawdę jesteśmy w stanie zyskać dużo więcej niż zapędzając się w kłamliwy kozi róg.  Szkoda na to czasu, nerwów i pieniędzy.

Fotka z nagłówka:  Tamorlan

O autorze:

Sandra

Na co dzień zajmuje się projektowaniem stron www, identyfikacją wizualną i kodowaniem. Charakteryzuje się wysoką impedancją względem poprawek. Chętnie wykorzystuje potencjał kofeiny i cukrów celem zwiększenia swoich mocy przerobowych.

2 komentarze

  1. graffus (8 rok temu)

    Artykuł napisany nieco tendencyjnie, bowiem przenoszący ciężar komunikacji na klienta.
    A projektant nie uczestniczy w rozmowie? Nie umie zapytać, doprecyzować, wyjaśnić? Czy może jest zwolniony z tego typu działań i ogranicza się do podania ceny i wykonania…

    • Sandra (8 rok temu)

      Graffus, naturalnie że zadaniem projektanta jest również doradztwo. Niemniej jednak jak możesz komuś doradzić, jeżeli podawane odpowiedzi nie mają pokrycia w stanie faktycznym?

      Co zrobić, gdy Klient uparcie nie przyznaje się, że ma ograniczony budżet? Przecież nie będziesz „na siłę” proponował tańszych rozwiązań, skoro Klient stwierdził, że widełki cenowe są „OK” i się zastanowi. Gdyby powiedział wprost, że podana kwota wykracza poza jego budżet – wtedy mamy jasność i możemy proponować nieco bardziej okrojoną wersję projektu – jeżeli jest z czego kroić ;-).

      Przykłady można mnożyć. Uczestniczyłam swojego czasu w zebraniach zespołu (Klient + kilka wybranych osób z firmy), który miał za zadanie wspólnie wypracować zakres projektu oraz późniejszą realizację. Spotkanie trwało 2,5 – 3h. Podczas rozmów padło hasło „flash”. Szybkie pytanie: czy każdy wie o czym mowa + szybka prezentacja przykładowej reklamy. Oczywiście wszyscy wiedzą o czym mówimy – dyskusja trwa w najlepsze, poczyniliśmy stos założeń. Niestety część z nich musiała być tworzona na nowo – okazało się, iż Głównodowodzący czym jest reklama typu flash nie wiedział. Sprawdził dopiero wieczorem w domu. I bądź tu człowieku mądry ;-).

      Tekst miał na celu przedstawić problemy w komunikacji, a konkretniej dlaczego nie warto kłamać. Osobiście zawsze staram się aż nadto doprecyzować o czym rozmawiam z Klientem, jednak ciężko jest współpracować z kimś, kto jest z nami nieszczery w najprostszych sprawach ;-).

Komentarze

© 2011 Web Designer Magazine. All rights reserved.