Praca za udział w zyskach. Mam pomysł. Dochodowy.

Dodane przez | 10 kwietnia 2011 o godzinie 13:31 | 3 komentarze | Okiem programisty, To skomplikowane! | Tagi:

W sieci nie brakuje osób, które mają genialne pomysły na dochodowe przedsięwzięcia. Coraz częściej czytamy o propozycji współpracy przy portalach jakich nie ma na naszym rynku, gier na przeglądarki czy serwisów społecznościowych. Zleceniodawcy mają zwykle już niemal wszystko: pomysł, projekt i wymagania co do współpracowników. Jedyne czego im brakuje to pieniędzy do zainwestowania.

Wynagrodzenie: udział w zyskach.

Mówi się, że nie samym chlebem człowiek żyje. Niemniej jednak, jak dotąd nie spotkałam osoby, która z powodzeniem żyje wyłącznie miłością do projektu.  Nie bagatelizujmy zatem kwestii wynagrodzenia za nasz udział w projekcie, zwłaszcza jeżeli ów projekt będzie kolidował z naszym zwyczajowym sposobem zarobkowania. Przecież to dzięki stosownemu wynagrodzeniu jesteśmy w stanie zaspokoić swoje mniej lub bardziej wyrafinowane potrzeby.

Jak przeliczyć udział w zyskach na złotówki?
Sposób jest banalnie prosty: zero zysku mnożone przez dowolny procent udziału nadal pozostanie zerem. Zasada ta jest na tyle uniwersalna, że można ją z powodzeniem wykorzystywać przy niemal każdym typie projektu. Jeżeli ktoś gwarantuje nam pewne zyski, warto zastanowić się nad jedną kwestią: kto, będąc zdrowym na umyślnie, będzie dzielił się dochodami z kompletnie obcą osobą? Przecież można wziąć niewielki kredyt, zapłacić specjalistom i cieszyć się pełnią wypracowanych zysków. Poza odsetkiem przypadków, w których liczą się również znajomości potencjalnych współpracowników, w grę wchodzi większa inwestycja oraz duże pokłady pasji –  pewne zyski, okazują się nie być tak pewne.

Nic nie tracisz!
Nie wiem dlaczego, ale często przy rozmowie o wynagrodzeniu pojawia się stwierdzenie, że przecież nic nie tracimy. Jak już wspomniałam we spisie na temat wyceny swojej pracy, zawsze ponosimy jakieś koszty. Zarówno te wymierne (rachunki za Internet czy prąd), jak i te w postaci utraconych korzyści.

Jeżeli masz pomysł…
Zastanów się. Być może właśnie wynalazłeś Facebooka, który od jakiegoś czasu z powodzeniem utrzymuje się w wirtualnej rzeczywistości. Naprawdę uważasz, że jesteś w stanie mu zagrozić? Jeżeli tak, to pozostaje mi pogratulować.

 

Czy warto zainwestować w cudzy projekt?

Nie twierdzę, że każdy pomysł jest z góry skazany na niepowodzenie. Wśród tony ogłoszeń, będących tylko marzeniami dzieciaków o posiadaniu własnej gry, istnieją sensowne ogłoszenia, którym można wróżyć sukces – również komercyjny. Jeżeli ktoś chce się z nami spotkać, żeby omówić szczegóły, a projekt to coś więcej niż „Mam pomysł, znajomi mówią, że fajny” – jest szansa, że faktycznie mamy do czynienia z kimś rozsądnym.

Kiedy nie powinniśmy inwestować naszego czasu w projekt?

  • jeżeli oferta jest napisana niechlujnie, a błędów językowych, wiodących prym w tekście, nie sposób  nie zauważyć,
  • potencjalny współpracownik chwali się posiadaniem kilku dochodowych „interesów”, a nie chce zainwestować w swój najnowszy projekt,
  • nie mamy przekonania, co do powodzenia projektu,
  • autor pomysłu, traktuje naszą pracę jako coś niewartościowego („nic nie tracisz”),
  • jedyne dane kontaktowe to nick z forum i numer gadu gadu,

Poza garstką sensownych i przemyślanych ogłoszeń na temat wspólnych przedsięwzięć, większość wzbudza uzasadnione wątpliwości. Bo jak traktować poważnie ludzi, którzy oferują nam udział w zbudowaniu portalu takiego jak Facebook, tylko lepszego?

O autorze:

Sandra

Na co dzień zajmuje się projektowaniem stron www, identyfikacją wizualną i kodowaniem. Charakteryzuje się wysoką impedancją względem poprawek. Chętnie wykorzystuje potencjał kofeiny i cukrów celem zwiększenia swoich mocy przerobowych.

3 komentarze

  1. Paweł (9 rok temu)

    Kiedyś czytałem ogłoszenie, gdzie ktoś napisał, że podoba mu się strona Google.pl i też taką chce. Oczywiście za parę stówek 🙂
    Nieźle się uśmiałem.

    Zleceń wyżej opisanych przez Ciebie Sandro dawno na szczęście nie widuję, kiedyś to była norma na stworzenie strony – nie oszukujmy się – za darmo przez naiwniaka.

    • Sandra (9 rok temu)

      Ja niestety takie „oferty” widuję regularnie. Genialne projekty potencjalnie bardzo dochodowe… tylko pomysłodawca bez pieniędzy. Często i bez przemyślanej strategii rozwoju.

      A z tym Google dobre. Ciekawe czy znalazł się zainteresowany zleceniem :).

  2. torpedo (9 rok temu)

    No pewnie że się znalazł… http://www.gooru.pl
    😉

Komentarze

© 2011 Web Designer Magazine. All rights reserved.